Na wstępie meczu kontrolnego Luis Perea obejrzał żółty kartonik. Pomocnik Arki "skosił" wówczas nieprzepisowo jednego z zawodników rywali. Csikszereda, narzuciwszy wysokie tempo gry, pokusiła się strzał sprzed pola karnego. Ten spotkał się po drodze z rykoszetem i poszybował obok lewego słupka. W 11. minucie Arkowcy wypracowali sobie wyśmienitą okazję, która mogła skończyć się golem. Kike Hermoso przerzucił piłkę w kierunku niekrytego Oskara Kubiaka. Młody wahadłowy zszedł z nią do środka, zagrywając po chwili do wychodzącego na czysta pozycję Alassane'a Sidibe. Iworyjczyk minął golkipera rumuńskiej drużyny i wydawało się, że zaraz umieści futbolówkę w siatce. Zbyt mocne przyjęcie uniemożliwiło mu całkowite opanowanie sytuacji - kopnięta piłka wpadła w boczną siatkę. Od początku aktywny w ofensywie Oskar po raz kolejny poszukał asysty, gdy centrował w pole karne. Bramkarz z Rumunii, doskakując wtedy do piłki, ucierpiał jednocześnie przy starciu z Edu Espiau. Wkrótce nastąpił rzut wolny dla Arki. Do jego wykonania podszedł Kamil Jakubczyk. 21-latek dośrodkował wprost na głowę Hermoso, który pomylił się nieznacznie w swych obliczeniach. Nieustannie świetnie dysponowany "Jakubu" otworzył wynik spotkania. Zaczęło się od szybko wznowionego stałego fragmentu przez Tornike Gaprindashviliego. Futbolówkę przejął natychmiast Kamil i popędził od razu samotnie w upragnionym kierunku. W pewnym momencie zdecydował się na precyzyjny strzał, który przyniósł zdobycz bramkową. Arka nie zamierzała poprzestawać na jednym trafieniu. Świeżo upieczony gracz żółto-niebieskich, Vladislavs Gutkovskis, pozostawiony bez opieki, wyprzedził zamyślonych defensorów Csikszeredy i o mały włos nie zamienił tej okazji na gola. Jego ostateczną próbę z ostrego kąta zdołał wybronić bramkarz przeciwnika.

Głodny bramek Łotysz powtórnie zagroził obcej bramce, gdy otrzymawszy długie podanie od Kubiaka, chybił z bliskiej odległości. Wspomniany wyżej Luis Perea także zapragnął wpisać się na listę strzelców. Rąbnięcie Hiszpana z dystansu okazało się tylko minimalnie niecelne. Kamil Jakubczyk, żądny skompletowania dubletu, otrzymał następną szansę w kontekście wykonania rzutu wolnego. Tamtym razem piłka poleciała stanowczo za wysoko. Podopieczni Dawida Szwargi prowadzili absolutnie zasłużenie. W pierwszej odsłonie wykazywali się odwagą, zdecydowaniem i konsekwencją w swych założeniach. Wyjście dwoma napastnikami przyniosło korzyści.
Do drugiej odsłony Arkowcy podeszli w nieco odmienionym składzie. Csikszereda w startowej fazie aż trzykrotnie dała głośniej znać o swojej obecności. Najpierw na wysokości zadania stanął Jędrtzej Grobelny, który wyłapał płaski, lecz silny strzał oponenta. Potem "Panu Bogu w okno" strzelił inny piłkarz tegoż zespołu. W trzeciej sytuacji niebezpieczny dla nas centrostrzał ledwo wylądował za bramką. Arka w odpowiedzi zaprezentowała przyjemną dla oka akcję, zwieńczoną główką Nazarija Rusyna (podanie drugiego stopnia z piętki w wykonaniu Joao Oliveiry + wymierzona wrzutka Dawida Abramowicza), oraz dalsze po skutecznym odbiorze uderzenie Gaprindashviliego. Z podobnych odległościowo okolic, lecz równie nietrafnie, przymierzył Hide Vitalucci. Niestety, Csikszeredzie udało się zdobyć bramkę wyrównującą. Z uwagi na przerywającą transmisję, nie było nam dane zobaczyć zarówno tej utraty, jak i końcowych minut meczu.
Sparing z przedstawicielem rumuńskiej ekstraklasy na remis. Na dużą pochwałę zasługuje z pewnością Oskar Kubiak. 19-letni zawodnik, wypożyczony do II-ligowego Sokoła Kleczew, po prostu ma to "coś" Koncertowo szalał tam dzisiaj w bocznych częściach murawy. Kamil Jakubczyk też niczego sobie. Zdolny reżyser środka pola na każdym kroku udowadnia to, iż jest wartością dodaną dla Arki.
Kolejny mini sprawdzian odbędzie się 15 stycznia, w czwartek. Arka na tureckiej ziemi zmierzy się z FC Gangwon, a więc ekipą rywalizującą na co dzień w południowokoreańskiej K Leaguea 1.
Gol: 18' Jakubczyk